• Wpisów:33
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 22:06
  • Licznik odwiedzin:5 401 / 1205 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzieńdoberek!!
No kurcze nie było mnie tu już trochę. Ale to był dla nie dość ciężki czas. Nie chcę się na ten temat dłużej wypowiadać. Powracam z nowymi pomysłami na opki i na pewno nie długo ukaże się cos nowego. Co do starego opowiadania chyba nie będę go kontynuować ale jeszcze nwm to się okaże. Jak na razie pracuje nad pewnym opowiadaniem kt. niedługo już się ukaże na blogu

Ludmi<3
 

 
No cóż musieliśmy razem wrucić do domu. Gdy weszliśmy do domu objęci (tak jak to mają zakochani) zobaczyliśmy Ludmiłę całującą się z... Federico. Jeszcze przed wyjazdem zdawała się być szczęśliwa ze wcześniejszym chłopakiem.
-Chodźmy do kuchni-szepnoł Leon, na tyle cicho że nikt poza mną go nie usłyszał. Zostawiliśmy bagarze i usiedliśmy przy kuchennym stole.
-Zrobić Ci herbatę?-zaproponowałam.
-Tak, poproszę!-odpowiedział Leon. Zrobiłam nam obu po filiżance pysznej herbatki. Następnie usiadłam obok chłopaka i razem piliśmy ciepły napój. Po chwili do pomieszczenia weszła Ludmiła.
-Hej? Jak było w Argętynie?-zapytała blondynka.
-Spoko-odpowiedzieliśmy z Leonem prawie jednocześnie. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy z Ludmi, po chwili Leon wstał i powiedział:
-Dobra, ja lecę się rozpakować. Wynieść też twoją walizkę do pokoju kochanie?-pokiwałam głową po czym chłopak podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Gdy nie było go już w pomieszczeniu, zdziwiona Ludmiła zapytała:
-Wróciłaś do Leona?
-No..... Tak!-odrzekłam nie pewnie. Lu tylko się uśmiechneła po czym mnie przytuliła, a ja zapytałam ją:
-Ludmi, czy ciebię coś łączy z Federico? Widziałm jak się całowaliście-trochę zawstydzona blondynka odpowiedziała:
-Taaaaaak, Fede to teraz mój chłopak.
-To świetnie, wreszcie ktoś kogo znam-zaśmiałam się. Chwilę jeszcze pogadałyśmy, po czym ja również udałam się do mojego pokoju rozpakować bagarze. Zajeło mi to cały ranek. Po południu, udałam się na mały spacerek po parku. Gdy wruciłam do domubyłjuż wieczór. Wykonałam wieczorną toaletę i położyłam się w łużku. Szybko zasnełam. Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Gdy weszłam do kuchni, byli tam już Lu oraz Leon.
-Jak się spało kochanie?-zapytał Leon. Miałam wrażenie że odkąd się pogodziliśy, częsdto nazyma mnie "kochanie".
-Dobrze-odpowiedziałam po czym wszyscy usiedliśmy do stołu i zjedliśmy śniadanie na które, były tosty z dżemem. Po śniadaniu wszyscy udaliśmy się do studia. Na spotkaniu, Marotti, wszystkim nam podziękował, za te wszystkie występy w Buenos aires. Następnie obyły się normalne zajęcia w studiu. Po zajęciach wszyscy wruciliśmy do domu. Przyszła też Francesca, której nie było dziś w studiu. Wszyscy chcieliśmy wiedzieć o co chodzi. Była bardzo zdenerwowana. Jakby chciała nam powiedzieć coś bardzo ważnego. Chciała rozmawiać tylko ze mną i Ludmiłą, dlatego Leon wyszedł z domu. Wszystkie 3 usiadłyśmy na kanapie. Ludmiła zrobiła nam po filiżance herbaty.
-No bo jaaaa....-zaczeła Francesca, ale nie dokończyła, bo się rozpłakała. Było widać że bała się powiedzieć. Gdy trochę się uspokoiła, dokończyła wypowiedź.
-Ja.....

------------------
O czym ważnym bała się powiedzieć Fran?


I jak wam się podoba?
Teraz, przynajmniej narazie rozdziały będą żadko, bo zajmuję się czyś. Z resztą pisałam o tym ostatnio.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-I? Co postanowiłaś?
-Postanowiłam że będziemy parą!-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Czyli wybaczyłaś mi?
-W pewnym sensie. Wiem że nie zrobiłeś tego specjalnie.
-Kocham Cię!-odrzekł Leon po czym bardzo mocno mnie przytulił. Wszyscy weszliśmy na scenę i daliśmy niesamowity koncert. Ten o 19.00 również był świetny. Ten tydzień zleciał bardzo szybko. Pokazałam mojemu chłopakowi miejsce wypadku, grób moich rodzicó oraz mój stary dom. Spotykałam się też z moimi starymi przyjaciułmi.

*
-Nie wierzę że ten tydzień tak szybko zleciał?-narzekała Fran przy pakowaniu walizki.
-Ja nie wierzę że ten tydzień przypomniał mi tyle miłych wspomnień i dał mi dużo do myślenia, bo wybaczyłam osobie którą bardzo kocham-powiedziałam do Francesci. W tym momęcie wszedł do naszego pokoju Marotti i powiedział:
-Dziewczyny, macie być gotowe do wyjazdy o 19.00, a o 19.30 wszscy razem jedziemy na lotnisko.
-Ok-odpowiedziałyśmy jednocześnie. O 19.30 wszyscy zebariśmy się w holu, by razem wrucić do Hiszpani. Wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy na lotnisko. Gdy już byliśmy po odprawie i wsiedliśmy do samolotu, przypomniało mi się że zapomniałam sie porzegnać z Tomasem, więc napisałam mu SMSa, a w odpowiedzi było napisaneże zobaczymy się niebawem. Nie wiem o co mu chdziło i nie prubowałam zrozumieć. Tym razem w samolocie zajełam miejsce obok Leona. On nie spał przez cały lot, za to ja oparłam głowę o jego ramię i cały czas spałam. Rano gdy byliśmy już w Hiszpani i wysiedliśmy z samolotu, Leon dostał SMSa od jego mamy. Napisała mu że nie da rady po nas przyjechać. No cóż musieliśmy razem wrucić do domu. Gdy weszliśmy do domu objęci (tak jak to mają zakochani) zobaczyliśmy Ludmiłę całującą się z...

--------------------------------------
wiem że dawno mnie nie było, ale zajmowałam się pewnym projektem o którym niedługo się dowiecie. A teraz pytanka:
-Z kim całuje się Ludmiła?
-Co będzie dalej?
 

 
Najpierw był to zwykły pocałunek, potem namiętny, aż w końcu, zaczeliśmy sie rozbierać no i domyślasz się pamiętniku (mam nadzieję) co się stało. Nie chciałam tego, ale tak bardzo go kocham. Rano obudziłam się u siebie w pokoju. Wsałam z łużka i wykonałam poranną toaletę. Następnie razem z Francescą zeszłam na śniadanie. Tym razem zjadłam tosty z dżemem. Gdy wychodziliśmy na generalną prubę, bo nazajutrz miałybyć koncert, podszedł do mnie Leon. Chciał pogadać. Zgodziłam się.
-I co z nami, jesteśmy razem czy osobno?-dopytywał się chłopak.
-Leon, posłuchaj. Nie wiem co mam o tym myśleć daj mi czas do jutra. Jutro przed koncertem dowiesz się wszystkiego. Ta pruba mineła nam równie szybko jak poprzednia. Tego samego dnia udłam się razem z Francescą na cmętarz, na miejce mojego wypadku i do mojego starego domu. Wszystkie te miejsca obeszłyśmy dość szybko i została nam jeszcze trochę czasu. Wróciłyśmy do hotelu. Fran, w sumie nie wiem co robiła, a ja czytałam mój stary pamiętnik. Przywołał on u mnie mnustwo wspomnień. Byłam taka szczęśliwa że w końcu go znalazłam. Następnego dnia udaliśmy się na miejsce koncertu. Rano przygotowywaliśmy wszystko. 1 koncert miał się zacząć o 15.00 a 2 o 19.00. Kilka minut przed 1 koncertem podszedł do mnie Leon i zapytał:
-I? Co postanowiłaś?
-Postanowiłam że będziemy...

---------------------
Pytanka
1.Jak wam się podoba?
2.Co postanowiła Vils?
3.Co będzie dalej?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Musiałam już iść, więc na porzegnanie przytuliliśmy się po przyjacielsku. W pewnej hwili zjawił się...Leon.
-Violetta! Kto to jest?-zapytał trochę zły.
-Leon, to nie tak jak myłślisz-powiedziałam.
-To niby jak?
-Tomas to tylko przyjaciel-prubowałam wytłumaczyć chłopakowi, ale na darmo. Leon po prostu wyszedł z kawiarni, a ja wybiegłam za nim, zostawiając Tomiego samego. Prubowałam tłumaczyć tę sytłację Leonowi przez całą drogę do hotelu, ale nie zwracał na to uwagi. Gdy tylko dotarłam już do mojego pokoju usiadłam na łużku i zaczełam opowiadać wszystko Fran. Z moich oczu popłyneły łzy, przyjaciułka mnie przytuliła i zapytała:
-Czujesz coś do Tomasa?
-Nie-odrzekłam.
-A do Leona?
-Taaa...Nie!, Tak! Ale nie mogę mu teraz zaufać.
-Wiem że go kochasz, i wiem też że on kocha ciebię, ale to co zrobił rzeczywiście było złe. Ale był pijany, nie zdradził by Cię świadomie.
-Myślisz że powinnam mu wybaczyć?
-Ta decyzja należy do ciebie-po usłyszeniu tych słów jeszcze bardziej nie wiedziałam co robić. Obie przygotowałyśmy się do snu. Położyłyśmy się w łużkach i zasnełyśmy. Rano o 8.00 zeszłyśmy do stołuwki na śniadanie. Ja wziełam sobię płatki z mlekiem, oraz bułkę z serem. Gdy zjadłam płatki, razem z moją bułką udałam sie do mojego pokoju. Francesca poszła jeszcze porozmawiać z Diegiem. Mieliśmy dziś prubę, więc wziełam torebkę i zaczełam do niej pakować różne rzeczy potrzebne na prubę. Miałam już wychodzić, kiedy zadzwonił do mnie telefon. Odebrałam. To dzwonił Tomas, powiedziałam mu że porozmawiamy puźniej, bo idę na prubę. Pruba mineła nam bardzo szybko. Ja postanowiłam jeszcze spotkać się z Tomasem i przeprosić go za Leona. W hotelu byłam dopiero o 21.00. Gdy weszłam do pokoju, nie było tam mojej przyjaciułki, a za to była karteczka. Podniosłam ją. To była kartka na której napisałm to zdanie "Trudno jest wybaczyć, ale jeszcze trudniej zapomnieć". Tuż pod nim było napisane:
"Jeśli to co napisałaś to prawda, przyjdź do mojego pokoju. Leon". To zdanie napisał on. Leon. Po chwili stałam tuż przed drzwiami do jego pokju. Delikatnie zapukałam a zza drzwi rozległo się wołanie:
-Proszę!-grzecznie posłuchałam i weszłam do środka. W środku zobaczyłam Leona. Nie miał on na sobie koszulki, był w zamych spodenkach. Diego, ani Fran nie było.
-Wiedziałem że przyjdziesz-powiedział chłopak. W odpowiedzi tylko się uśmiechnełam. Leon podszedł do mnie i mnie pocałował. Tym razem nie odepchnełam go. Najpierw był to zwykły pocałunek, potem namiętny, aż w końcu, zaczeliśmy sie rozbierać no i domyślasz się pamiętniku (mam nadzieję) co się stało.


----------------------

Wiem że końcówka trochę no wiecie, ale i tak mam nadzieję że się podoba.
Pytanka
-Czy Violetta wybaczy Leonowi
-Czy Tomas coś namiesza, jeśli tak to co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy dotarłam do grobu moich rodziców, zapaliłam na nim 2 znicze kupione w pobliskim sklepiku. Po chwili usłyszałam głos zza swoich pleców:
-Violetta, to ty?-odwróciłam się i zobaczyłam...Tomasa. Mojego byłego chłopaka. Byliśmy razem jak tu mieszkałam. Przed moim wyjazdem zerwaliśmy i od tamtej pory nie mieliśmy ze sobą kontaktu.
-Tak to ja!-odpowiedziałam na pytanie chłopaka.
-Co ty tu robisz? Przecież miałaś mieszkać ze swoją babcią w Madrycie.
-Nie mieszkam tu, tylko przyjechałam na 2 koncerty.
-Super jakie masz miejsca?-po usłyszeniu tego pytania roześmiałam się ale na nie odpowiedziałam.
-Scena, oraz kulisy.
-Są takie miejsca?
-Nie głuptasie! Ja występuję na tych koncertach razem z moim przyjaciułmi.
-Na prawdę? Ty śpiewasz?
-Śpiewam i tańczę oraz gram na gitarze i pianinie.
-WOW nie wiedziałem. A jak ci się mieszka u babci.
-Nie mieszkam z nią, tylko z moją przyjaciułką i byłym chłopakiem.
-Mam pomysł, opowiesz mi o tym wszystkim dziś na kawie ok?
-A o której mam się stawić w kawiarni?
-O 19.00.
-Ok będe napewno-powiedziałam po czym zadowolona poszłam w kierunku chotelu. Gdy weszłam do pokoju, siedziała tam Francesca oraz Diego. Wydawali się jakby mówili o czymś ważnym.
-Nie przeszkadzam wam-spytałam.
-Nie-odpowiedzieli hurem. Po chwili Diego wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama z Francescą. Chwilę rozmawiałyśmy, ale nie chciała mi powiedzieć co się sstało z jej chłopakiem. Ona również zaczeła się mnie wypytywać gdzie byłam i co robiłam. Ja oczywiście opowiedziałam jej wszystko od deski do deski.
-A więc szykuje nam się randka-powiedziała z uśmiechem.
-Nie randka, tylko spotkanie, takie po przyjacielsku-odpowiedziałam. Dochodziła 19.00 a ja już wychdziłam z hotelu. Na miejscu byłam idealnie, bo Tomi już tam na mnie czekał. Zamówiliśmy sobię kawę, a następnie opowiedziałam mu całą moją historię. Zrozumiał wszystko. Gadaliśmy tak sobię chwilkę. Musiałam już iść, więc na porzegnanie przytuliliśmy się po przyjacielsku. W pewnej hwili zjawił się...Leon.
-Violetta! Kto to jest?-zapytał trochę zły.

----------------------------

I co my na to?
Wiem żę dawno nie było rozdziału. Narazie będą nie regularnie, ale gdy już wrucę do miasta w którym mieszkam bo dalej jestem u cioci rozdziały będą regularnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hola!
Co tam u was?
U mnie ok.
Na moim blogu jest już 1700 odwiedzin. Dużo!!!
Postanowiłam zrobić konkurs. Na 2000 odwiedzin będą moje rzeczy z Violetty, ale do tego jeszcze trochę brakuję. A więc konkurs będzie polegał na zrobieniu kolażu z postacią z Violetty do której jesteście podobni. DO tego musicie napisać w czym jesteście do niej podobni. Konkurs trwa do końca lipca, więc jest trochę czasu. Nagroda będzie tylko za 1 miejsce. A nagrodą będzie post o tej osobie na moim blogu (pozytywny oczywiście). Oraz 10 komętarzy.Mam nadzieję że do konkursu zgłosi się kilka osób.
 

 
Wtem pewna pani wychodzi zza drzwi woła mnie i pyta:
-Czy to ty jesteś dziewczyną z tych zdjęć, które wiszą w całym domu?
-Tak to ja-odpowiedziałam nieśmiało.
-Wiem co przytrafiło się tobie i twojej rodzinie, chcesz wejść do domu i obejrzeć go, może nawet po raz ostatni?- ostatnie słowa trochę mnie zabolały, ale zgodziłam sie i weszłam do domu razem z tą panią. Wchdząc do każdego nowego pomieszczenia, przypominałam sobie różne wydarzenia z mojego życia. Jednak gdy weszłam do mojego starego pokoju, nie wytrzymałam, a zmoich oczu popłyneły łzy. Tak bardzo brakowało mi rodziny. Już chciałam wybiec z domu, ale jednak coś nie dało mi tego zrobić. Otworzyłam jedną z pułek komody,a tam był mój stary pamiętnik. Uśmiechnełam sie gdy go zobaczyłam. Grzcznie zapytałam czy mogę go wziąść, ponieważ dom nie należał już do mnie. Wsadziłam go do torebki i dokończyłam zwiedzanie domu. Kiedy wyszłam na świerze powietrze, znów zachciało mi się płakać. Następnie udałam się na miejscę wypadku. Gdy już byłam na tamtej ulicy, przypomniałam sobię wszystko co działo się tamtej nocy. Na skraju tamtej drogi widniała tabliczka na której było napisane kto, kiedy i w jakich okolicznościach zginał na tej drodze. Ostatnim już miejscem mojej wycieczki był cmentarz. Gdy dotarłam do grobu moich rodziców, zapaliłam na nim 2 znicze kupione w pobliskim sklepiku. Po chwili usłyszałam głos zza swoich pleców:
-Violetta, to ty?-odwróciłam się i zobaczyłam...
--------------
Pytania:
1.Kogo zobaczyła Violetta?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-A więdz w naszym konursie zwycięzyli: Diego i Francesca oraz Violetta i Leon!-po usłyszeniu tych słów rzuciłam się w uściski Leona, a następnie Francesci. Nie wierzyłam w to co się stało.
-Wiem jesteście bardzo przejęci ale posłuchajcie jeszcze na chwilę!-odezwał się trochę zły Marotti. Wszyscy umilkli.
-Dziś o 21.00 mamy samolot do Buenos Aires. Spotykamy się tutaj o 19.00. Bądźcie już spakowani, tylko niczego nie zapomnijcie!-dokończył Marotti. Szybko wróciłam z Leonem i Ludmiłą do domu. Ludmiła pomogła mi spakować wszystkie potrzbne rzeczy do mojej walizki. Biedny Leon musiał poradzić sobie sam. Hehe. Mama Lu i Leona była już w domu więdz przed 19.00 zawiozła mnie i Leona do studia. Gdy byliśmy już na miejscu, szybko podeszłam do Francesci, i zaczełyśmy rozmawiać. O 19.15 przyjechał po nas autokar. Wszyscy wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy na lotnisko. Po jakimś czasie byliśmy już na lotnisku. Poszliśmy na odprawę a następnie wsiedliśmy do samolotu. Ja zajełam miejsce koło Fran. Ona oczywiście od razu po starcie samolotu zasneła. Nie minaeła 1h a ja również już spałam. Do Buenos Aires dotarliśmy nad ranem, ale zanim dotarliśmy do hotelu była już 7.00. Najpierw wszyscy poszliśmy na śniadanie, a następnie rozdzali nam klucze do pokoi. Ja mieszkałam z Francescą i miałyśmy pokuj nr. 537. Chłopaki mieli pokój tuż obok nas. Ten dzień mieliśmy wolny, więc szybko się rozpakowałam po czym wyszłam z hotelu. Szłam uliczkami aż dotarłam na miejscę. Stałam na przeciwko mojego starego domu, w którym mieszkałam z rodzicami. Patrzyłam tak na niego i przypomniały mi się te wszystkie niesamowite momęty. Tyle tat mieszkałam w tym miejscu i miałam tu tyle wspomnień. Kiedyś ten dom tętnił życiem, radością, a teraz stoi opuszczony. Chciałam wejźć do środka, ale drzwi były zamknięte. Widniała na nich tylko tabliczka NA SPRZEDASZ. W tamtej chwili ujrzałam domek na drzewie, który mój ojczym zbudował dla mnie gdy miałam 5 lat. Nie wiem co mnie pokusiło, ale weszłam do niego. Przestałam się w nim bawić w wieku 12 lat i wtedy ostatni raz w nim byłam. Wyglądał tak samo jak go zapamiętałam. Wszędzie były zabawki a na ścianie wisiały zdjęcia, ze mną i moimi koleżankami z Buenos Aires. Teraz pewnie żadna z nich mnie nie pamięta. Nagle usłyszałam hałas. To jakaś rodzina szła oglądać dom. Szybko zerwałam wszystkie zdjęcia ze ścian małego domku i wyszłam po za teren mojego starego rodzinnego domu. Znowu stałam na przeciwko niego. Wtem pewna pani wychodzi zza drzwi woła mnie i pyta:
-------------
 

 
Hej!
Dziś jest trochę inny wpis, ponieważ nie będzie z nim opowiadania. Będzie to taki jakby special na 1500 odwiedzin. WOW jest ich tak dużo. A więc chodzi o to że postanowiłam, zrobić taką jakby subskrybcję mojego opowiadania. A polega to na tym że w komach piszecie subskrybuję i będziecie dostawać w wiadomość prywatną w której będę was informować że kolejny rozdział już jest. Oprucz tego planuję zrobić jeszcze konkurs oraz wstawić zdjęcisa moich rzeczy z Violetty i Lodo.
To na tylę dzisiaj. ROzdziału możecie się spodziewać jutro lub po jutrzę.
papa
 

 
Przez następne kilka dni ćwiczyliśmy nasz układ. Wreszcie nastał dzięń w którym mieliśmy przedstawić nasze układy komisji, w której byli: Antonio, Pablo, Gregorio, Marotti oraz jacyś przedstawiciele U-Mixu, których nie znałam. Wstałam bardzo wcześnie, mimo że tego dnia mieliśmy przyjść do studia na 11.00. Zjadłam śniadanie, na które były płatki z mlekiem, a następnie zrobiłam poranną toaletę. Wybrałam sobie ubrania, i wyprostowałam włosy. Nie wiem czy mówiłam ale moje są kręcone. Już o 10.00 była u mnie Francesca. Czekaliśmy tylko na Ludmiłę, bo Leon był już gotowy. O 10.15 wyszliśmy z domu. Razem z Leonem byliśmy tylko przyjaciółmi, ale nie mogłam o nim zapomnieć. O tym jak byliśmy razem, jak było pięknie. W pewnej chwili przyszło mi do głowy takie zdanie: Trudno jest wybaczyć, ale jeszcze trudniej zapomnieć. Zapisałam je na karteczce i wsadziłam do torebki. W studiu byliśmy ok. godziny 10.45. O 11.00 Pablo zawołał na salę Ludmi i Federico. Następnie wystąpić mieli Fran i Diego. Kiedy dyrektor wypowiedział zdanie: "Violetta, Leon teraz wy" zamarłam. Tak bardzo się bałam. Gdy weszłam na salę, ludzie z komisji pozwolili mi się napić wody. Wypiłam całą szklankę. Weszłam na scenę i zatańczyłam z Leonem, tak jak nigdy w życiu. Gdy wyszłam z sali, ulżyło mi. Cieszyłam się że mam to za sobą. Wyniki miały być ogłoszone następnego dnia o 9.00, a wyjazd o 21.00 tego samego dnia. Tej nocy nie mogłam w ogule zasnąć. Cały czas myślałam o... Leonie. Rano o 9.00 wszyscy pojawiliśmy się w sali w której miały zostać ogłoszone wyniki. Chwilkę puźniej na środek wszedł Marotti i powiedział:
-A więc w naszym konursie zwycięzyli:.....

-------------------------------
No mam dla was następny rozdział.

Kto zwycięży w konkursie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jednak gdy wszyscy byliśmy już w domu, przypomniałam sobie. Poszłam do pokoju Leona i usiadłam na jego łóżku, po czym zapytałam:
-Leon, dlaczego wczoraj wieczorem zachowywałeś się tak dziwnie? Czy w noc imprezy stało się coś o czym nie wiem?
-Nie uzyskałam odpowiedzi, więc spytałam ponownie:
-Leon, dlaczego wczoraj wieczorem zachowywałeś się tak dziwnie? Czy w noc imprezy stało się coś o czym nie wiem?
-Violetta to nie tak jak myślisz,byłem pijany-odezwał się jego głos. Dalej nie wiedziałam o co chodzi.
-Ale ja nic nie myślę, nie wiem co się stało, mógłbyś mi powiedzieć?
-Lepiej żebyś nie wiedziała, będziesz na mnie zła.
-Czuję że jest to coś o czym powinnam wiedzieć, więc jeśli ty mi nie powiesz to zapytam Fran lub Naty.
-No dobra, opowiem Ci. Było tak: Jak wyszłaś z pokoju, to jaa...
-Ty wszystko pamiętasz?-przerwałam mu.
-Tak, ale wolałbym nie pamiętać. No i jak już wyszłaś to przespałem się z Naty... Tylko nie złość się byłem pijany-dokoczył opowieść Leon. Zamórowało mnie.
-CO?-wykrztusiłam z siebię. Z moich oczu popłyneły łzy, gdy wychodziłam z pokoju Leona usłyszałm jego wołanie:
-Violetta, poczekaj! To nie tak jak myślisz. Weszłam do mojego pokoju, zamknełam się w nim, i się rozpłakałam. Leon pukał do drzwi od pokoju i prosił o rozmowę. Wydawało się że zrozumiał że nie chcę z nim gadać bo pukanie ucichło. Myliłam się, po chwili ktoś znowu zaczoł pukać do drzwi. Ja byłąm pewna że to brat Ludmi i krzyknełam:
-Leon! Nie chcę z tobą gadać!
-Ale ja nie jestem Leon tylko Ludmiła-powiedział głos zza drzwi. Wstałam więc i otworzyłam Lu drzwi. BLondynka weszła do środka i zaczeła mnie wypytywać co się stało. Oczywiście o wszystkim jej opowiedziałam. Strasznie źle czułam się z tym że osoba którą tak bardzo kochałam, zrobiła mi coś takiego. Przyjaciółka doradziła mi bym jeszcze raz pogadała z Leonem, ale na spokojnie. Twierdziła że on na prawdę bardzo żałuje. Kazała mi to wszystko przemyśleć. Wyszła z pokoju. Następnego dnia postanowiłam że nie pujdę do studia. Leon najwyraźnej też miał taki plan, ponieważ o 10.00 jeszcze spał.Gdy o 11.00 wszedł do kuchni i mnie zobaczył, prosił bym dała mu wszystko wyjaśnić. Tym razem pozwoliłam mu.
-Violetta! Ja nigdy bym Cię świadomie nie zdradził. Byłem pijany. Kocham Ciebię i tylko Ciebię-tułmaczył się Leon. Ja jednak nie byłam w stanie narazie umawiać się z osobą która tak bardzo mnie zraniła.
-Leon! Wieżę Ci, ale...-nie dał mi doiść do słowa i mnie pocałował. Tak bardzo mi tego brakowało ale nie mogłam. Osunełam się od niego i powiedziałam:
-Na razie lepiej będzie jak będziemy osobno-po usłyszeniu tych słów chłopak posmutniał.
-Nie zrozum mnie źlę, dalej możemy się przyjaźnić, przecież mamy zrobić razem projekt-powiedziałm z nadzieją.
-Wiesz że będzie mi ciężko z tobą pracować, i nie być z tobą, ale dla ciebię postaram się-powiedział po czym zapytał:
-A mogę Cię przytulić?
-Ale tak po przyjacielsku-odpowiedziałam na pytanie. Leon mnie przytuliłi wzieliśmy się do pracy. Wymyślaliśmy cały układ aż nam się udało. Oto gotowy efekt:




Przez następne kilka dni ćwiczyliśmy nasz układ.

-----------------

I co?
Jak wrarzenia?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Ech-westchnełam, po czym poszłam spać. Obudziłam się o 6.30. Zajecia w studio zaczynały się o 9.00 więc miałam dużo czasu. Weszłam do kuchni i wziełam 1 pączka. Zjadłam go. Poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Gdy skończyłam była już 8.00. Ludmiła i Leon hyba jeszcze spali, dlatego postanowiłam ich nie budzić, a do studia iść z Francescą. Zadzwoniłam do niej i wyszłam z domu. Miałam podejść po nią do jej mieszkania. Nie wiem czy mówiłam ale Fran mieszka sama. Po ok. 15 minutach byłam pod blokiem, w którym mieszka włoszka. Francesca była już gotowa, więc szybko wyszła z mieszkania. Razem udałyśmy się do budynku w którym znajduję się studio. Dotarłyśmy do niego o 8.50. Chwilę rozmawiałyśmy. Gdy zadzwonił dzwonek na lekcję udałyśmy się do jednej z sal. Tam mieliśmy zajęcia ze śpiewu. Były to jedne z moich ulubionych zajęc. Gdy zadzwonił dzwonek oznaczający przerwę, wszyscy wyszliśmy na korytarz. Moja przyjaciułka poszła pogadać ze swoim chłopakiem, a ja stałam sama. Nie długo, bo po chwili w studiu zjawili się Leon i Ludmiła. Spuźnili się na pierwszą lekcję.
-Hey Violu-powiedzieli jednocześnie Lu i Leon.
-Hey-odpowiedziałam.
-Dlaczego nas nie obudziłaś?-zapytała Ludmi.
-Wstałam o 6.30, bylibyście na mnie źli że was obudziłam o tej godzinie-powiedziałam po czym poszłam do sali w której miały się odbyć następne zajęcia, tym razem z Pablo. Zadzwonił dwonek.
-Czy wszyscy już są?-zapytał Pablo.
-Tak-opowiedzieliuśmy hurem.
-Mam dla was kolejny konkurs, a w zasadzie nie ja tylko U-Mix. Polega on na tym żeby w parach damsko-męskich, przygotować horeografię do jakiejś z piosenek. Będziecie w takich samych parach jak w poprzednim konkursie czyli Violetta z Leonem, Francesca z Diego, Ludmiła z Federico itd. Nagrodą w tym konkursie będzie wyjazd 2 par do Argętyny. Tam zagrają 2 koncerty, oba w Buenos Aires. Wyjaz będzie trwał 1 tydzień więc, będzie można też trochę pozwiedzać. Zrozumiano?
-Tak-odpowiedzieliśmy i zabraliśmy się do roboty. Ja z Leonem postanowiliśmy zatańczyć do fragmętu piosenki Juntos somos mas. Z tego co wiem to Fran i Diego wybrali piosenkę Voy por ti. Teraz musieliśmy tylko wymyśleć układ do naszej piosenki i się go nauczyć. Nie było to takie łatwe jak się na początku wydawało. Dzięki temu udało mi się na chwilę zapomnieć o tym co zadarzyło się wczorajszego wieczoru. Jednak gdy wszyscy byliśmy już wdomu, przypomniałam sobie. Poszłam do pokoju Leona i usiadłam na jego łużku, po czym zapytałam:
-Leon, dlaczego wczoraj wieczorem zachowywałeś się tak dziwnie? Czy w noc imprezy stało się coś o czym nie wiem?...
----------------

Przepraszam że nie było wcześniej rozdziału ale teraz będą częściej na prawdę. Napisane mam ich już 6 lub 7. Nie pamiętam. Teraz pozostaje nic tylko wrzucać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Co wy robicie? Mieliście się całować 20 sek. a wy całujecie się dobre 50sek.-krzyknełam poczym wybiegłam z pokoju. Nikt tego nie zauważył bo wszyscy byli pijani. Usiadłam na łóżku w moim pokoju i zdałam sobie sprawę że jestem bardzo śpiąca. Szybko przygotowałam się do snu. Zamknełam drzwi do mojego pokoju na kluczyk, żeby nikt do niego nie wszedł, bo impreza dalej trwała. Położyłam się w łóżku i szybko zasnełam. Rano obudziłam się jako pierwsza. Chciałam coś zjeść, więdz weszłam do kuchni. W całym domu był bałagan. Sięgnełam do lodówki, jednak była pusta. Postanowiłam iść do sklepu i coś kupić. Wziełam tylko pieniądze i wyszłam z domu. Najpierw udałam się do piekrni, gdzie kupiłam 3 drożdżówki i 2 pączki. Następnie udałam się do jakiegoś supermarketu. W nim kupiłam jugurt o smaku waniliowym oraz butelkę soku. Gdy wyszłam ze sklepu zjadłam jedną z drożdżówek, gdyż byłam bardzo głodna. Postanowiłam pochodzić chwilę po parku. Była piękna pogoda, świeciło słońce. O godzinie 11 wróciłam do domu. W kuchni stała Ludmiła. Podałam jej siatkę z pączkami i drożdżówkami. Sama zaś wziełam się za jedzenie mojego jogurtu. Gdy kubeczek był już pusty, wyrzuciłam go i zaczełam pić sok, który kupiłam. Podczas tych czynności rozmawiałam z Lu.
-Ludmi! Ty pamiętasz co się wczoraj stało?-zapytałam.
-Nie! A powinnam pamiętać?-zapytała Lu.
-Nie,nie!-odpowiedziałam grzecznie. W sumie cieszyłam się że nic nie pamięta. Leon jeszcze spał więdz postanowiłam go nie budzić. Udałam się z Ludmiłą do galerii handlowej. Odwiedziłyśmy wiele sklepów, a kupiłam sobię: szpilki o 10cm obcasie(jak na mnie to i tak dożo), sukienkę oraz torebkę. Wróciłyśmy do domu puźnym wieczorem. Leon siedział w kuchni i jadł pizzę. Wziełyśmy po 1 kawałku i udałyśmy się do swoich pokoi. Szybko wykonałam wieczorną toaletę. Miałam już iść spać, kiedydo mojego pokoju wszedł Leon. Usiadł koło mnie na łóżku i mnie przytulił. Zbliżył się do mnie i mnie pocałował. Gdy jego usta nie dotykały już moich wyszeptał:
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też-odpowiedziałam. Gdy usłyszał te słowa wyszedł. Było to dziwne, ponieważ nie mówił nic więcej.
-Ech!-westchnełam, po czym poszłam spać.

-----------------------------------------

Dość dawno mnie nie było, ale powracam. Jestem już w polsce, choć nadal nie w moim mieszkaniu. Jestem u cioci w Gdańsku. Mam teraz stału dostęp do komputera i internetu, więc rozdziały będą częściej.

Pytanka

Dlaczego Leon zachowywał się tak dziwnie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Kim była dziwcznyna której dawałeś kwiaty-zapytałam.
Leon popatrzył się na mne a następnie odrzekł:
-Ta dziewczyna to moja kuzynka, a tak w zasadzie to moja i Ludmiły.
-A po co dawałeś jej kwiaty?-dopytywałam się.
-Te kwiaty nie były dla niej!
-To fla kogo?
-Dla Ciebie!
-Na prawdę? Przepraszam że tak na Ciebie naskoczyłam-westchnełam ze skruchą.
-Nic się nie stało, ale yera najważnejsze jest twoje zdrowie-powiedział brat Lu. W jego głowie było słychać troskę. Po chwili Leon wyszedł z sali. Weszli do niej mama Lu Ludmi oraz Francesca. Rozmiawiałyśmy chwilę. Do sali ponownie wszedł Leon. Tym razem z bukietem czerwonych róż. Były przepiękne. Wręczając mi je odrzekł:
-Miały być potrzebne do przyjęcia, które chciałem Ci zorganizować, ale dam Ci je teraz. Fran, wsadziła je do wazonu, bo dalej nie mogłam wstawać. Lekarz powiedział że najprawdopodobniej jutro mnie wypiszą i będe mogła iść do domu. Tak też się syało, następnego dna dostałam wypis. Przyjechała po mnie mama mojego chłopaka z Ludmiłą. W domu nie było Leona. Lu poszła do studia razem z Leonem. Tyle że Leon poszedł wcześniej. Pani Pristilla pojechała do pracy, a ja siedziałam sama w domu. Fran obiecała że przyniesie mi motylki o których już kiedyś pisałam. Od tazu po zajęciach w studiu w domu zjawiła się Francesca z motylami. Przywiesiłam je na ściane i zaczełyśmy rozmawiać. Po chwili zjawili się także Lu i Leon. Siedziliśmy wszyscy do puźna w nocy. Ranowstałam po 10. Weszłam do luchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. W kuchni siedziała też Ludmiła. Powiedziała że jej mamy nie będzie przez kilka dni, więdz możemy zrobić imprezę. Czułam się już całkiem dobrze, więdz nie miałam z tym większego problemu. Tego wieczoru zjawili dię u nas ludzie chyba z całego studia. Wszyscy byli pijani, oprucz mnie. Tylko ja nie piłam alkocholu. Tak właściwie nie piłam alkocholu bo byłam nie pełnoletnia. Cała nasza paczka weszła do pokoju Leona, ponieważ ja i Lu nie pozwoliłyśmy żeby z żeby inni zrobili w naszych pokojach bałagan. Postanowiliśmy zagrać w butelkę.
-Zasady są jasne! Musimy pocałować się z osobą na którą wylosujemy. Pocałunek ma trwać min. 20 sek.-przypomniał drżącym głosem Leon. Wszyscy przytakneliy. On pierwszy zakręcił butelką. Wylosował mnie. Przybliżył się do mnie a następnie mnie pocałował. Pocałunek zgodnie z wymaganiami trwał 20 sek. Nasyępnie ja kręciłam butelką. Ku mojemu nie szczęściu wylosowałam Diego, chłopaka Fran. Niechętnie pocałowaliśmy się. Nie było to zbyt ciekawe. Graliśmy dalej pyki nie Leon kręcił nutelką. Zakręcił i wylosował Naty. Zaczeli się całować. Wszystko byłoby dobrze gdyby ten pocałunek trwat tyle co usyaliliśmy. Ale onie przedłużyli go o następne 20 sek. A ja nie wytrzymałam i wybuchnełam:
-Co wy robicie? Mieliście się całować 20 sek. a wy całujecie się dobre 50sek.-krzyknełam poczym wybiegłam z pokoju...

--------------------------


I jak?
Podoba się?
Jaka będzie reakcja innych na zachowanie Violi?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Taak, do 18 zostały mi tylko 2 miesiące, ale i tak jak mama Leona i Ludmiły mi pozwoli to pomieszkam z nimi dłużej.
-Kolacja!-odezwał się głos dobiegający z kuchni. To Lu krzyczała. Nie zdziwiło mnie to. Weszłam do jadalni. Wszyscy już diedzieli przy stole. Również usiadłam. Szybko zjadłam kolację i poszłam do pokoju Ludmi. Prosiła mnie o to gdy siadałam do stołu. Miałam jej pomóc wybrać ciuchu w których jutro pujdzie na randkę z jej chłopakiem. Nie miała to być zwykła randka. Była to ich 3 rocznica. Oczywiście pomogłam przyjaciułce wybrać strój. Potem jeszcze chwilę pogadałyśmy. Następnie udałam się do mojego nowego pokoju. Usiadłam na lużku. Rozmyślałam o wszystkim co mi się przydarzyło. W sumie gdyby nie tamten wypadek nie było by mnie teraz tutaj. Pewnie siedziałabym w domu, sama. A tak to mam i Lu i Fran i Leonka. Tak bardzo go kocham. Weszłam do lazienki. Po 1h byłam już gotowa do snu. Położyłma się na łużku i szybko zasnełam. Rano obudziła mnie Ludmiła. Miałyśmy iść razem, bo Leon poszedł wcześniej z chłopakami. Szybko przygotowałam się do wyjścia. Chwyciłam do ręki drożdżówkę i wyszłyśmy. Po 30 minutach byłyśmy na miejscu. W sali od śpiewu zekała już na nas Francesca. Ten dzień w studiu minoł mi bardzo szybko. Po zakończeniu zajęć miałam iść do mieszkania babci po te motylki o których już Ci pisałam. Tak zrobiłam. Poszłam z Francescą do meszkania. Szłyśmy ulicą. Zobaczyłam Leona z jakąś dziewczyną. Dawał jej kwiaty. Ja gdy tylko to zobaczyłam zalałam się łzami i zaczełam biec przed siebie. Nie patrxyłam gdzie biegnę. Aż w pewnej chwili poczułam że się z czymś zderzam. Ku mojemu szczęściu był to samochód. Czułam że jestem nie przytomna, ale zdawało mi się że wszystko słyszę. Leon gdy tylko zobaczył vo się stało przybiegł na miejsce zdarzenia i wezwał karetkę (przynajmniej tak mówiła mi Fran). Obudziłam się w szpitalu. Czułam bliskość Leona. Przez cały czas. Gdy się obudziłam był przy mnie. Uśmiechał się. Gdy tylko zobaczył że się budzę, pobiegł po lekarza. Wzielo mnie na badania. Gdy byłam już po badaniach. Do sali w którel leżałam przyszli Leon, Lu i Fran. Zaczeli się mnie wypytywać jak się czuję itp. Powiedzieli też że mama Lu rozmawia właśnie z lekarzem.
-Dziewczyny zostawicie mnie samą z Leonem?-poprosiłam. Moje przyjaciułki grzecznie wykonały polecenie.
-A więdz?-zapytał Leon.
-Kim była ta dziewczyna której dawałeś kwiaty?-zaapytałam.

-----------------

I co wy na to?
Kim była ta dziewczyna?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Sam nie wiem-upierał się tata.
-Proszę-błagałam.
-No dobrze, przemyśle to ale nic nie gwarantuję.
-Dziękuję i kocham Cię!-krzyknełam uradowana i rzuciłam się w ramiona ojca, a następnie Leona.
-Leon! Masz się opiekować moją córką-odrzekł tata.
-Nie ma sprawy, będe się nią zajmować-powiedział Leoś a potem się roześmiał. Moje życie ponownie nabierało sensu. Miałam ojca, który obiecał mi co miesiąc przysyłać pieniądze na życie, chłopaka takiego jak Leon oraz 2 przyjaciułki, którym mogłam powiedzieć wszystko. Tak też zrobiłam. Pobiegłam do Fran i Ludmi żeby opowiedzieć im o tym co się przed chwilą stało. Obie patrzyły na mnie z niedowierzaniem. Od tego ichpatrzenia do głowy przyszła mi jedna myśl. Skoro Leon obiecał mojemu pjcu że się mną zajmie, to oznaczało to że muszę z nim zamieszkać. A raczej z nim i Ludmiłą w ich rodzinnym domu. Mój tata wyjerzdżał nazajutrz. Pomyślałamnże już dziś przeniosę moje rzeczy do nowego miejsca zamieszkania. Mama Lu przygotowała mi pokój gościnny. Przeniosłam moje rzeczy do pokoju i rozłorzyłam je w nim. Ubrania dałam do mojej garderoby. Była większa niż ta którą miałam jak mieszkałam z babcią. Oprucz tego w pokoju postawiłam kilka ramek ze zdjęciami a na wewnętrznej stroni drzwi od garderoby, przywiesiłam kilka plakatów z Seleną Gomez i Dove Cameron. Nie wiem czy mówiłam ale uwielbiam je obie. Ten pokuj był już w pełni mój. Brakowało jeszcze tylko kilku ozdóbek na ściany w postaci motylków. Takie motylki miałam w pokoju w moim domu w Argętynie oraz w mieszkaniu babci. Ahh zapomniałam powiedzieć że mieszkanie w którym kiedyś mieszkała moja babcia, poczeka sobie aż będe gotowa sama zamieszkać. W tedy się tam wprowadzę.

------------------------------------

I co?
Zdziwieni?
Tak wiem rozdział miał być dopiero końcem sierpnia, ale jestem teraz u mojej cioci w barcelonie i ona ma w domu internet. Komputera niestety nie ma, dlatego piszę z komurki. Myślę że komurką pisze się całkiem spoko, więdz niedługo może będzie następny rozdzialik
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hey!
Dziś mam dla was dość smutną wiadomość. Wyjerzdżam na wakacje i nie będzie rozdziałów. Najbliższy ukarze się dopiero końcem sierpnia. Ale postaram się odpowiadać na wasze wiadomości ikomętarze. Będe też czytać blogi które czytałam do tych czas. Po prostu nie będzie rozdziałòw
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Nic-odrzekłam trochę zawstydzona.
-Żeby mi się to więcej nie powtórzyło-powiedział ojciec, po czym się roześmiał. Leon poszedł dalej pływać a ja się opalałam. Lu, też się opalała. Tylko Fran i Diego gdzieś znikneli. Hehe. Tego dnia i tak mało co się opaliłam. Wieczorem gdy byliśmy już w mieszkaniu, mój ojciec chiał mi cośpowiedzieć:
-Violu muszę Ci coś powiedzieć- odrzekł.
-No co?-zapytałam.
-No bo ja tak na prawdę nie mieszkam w chiszpani. Mam dom w Rzymie we włoszech. I chcę żebyś pojechała tam ze mną.
-Co?-nie wierzyłam w to co powiedział.
-To co słyszałaś curciu!
-Ale mam to przyjaciół!-krzyknełam. Ojciec zaczoł tłumaczyć że nie mam z kim tu zostać. Do pokoju wszedł Leon. Chyba słyszał całą rozmowę.
-Proszę pana! Viola nigdy nie będzie tu sama. Ma mnnie, moją siostrę i jak coś to są nasi rodzice-zaczoł mnie bronić Leon.
-Sam nie wiem-upierał się tata.

--------------------------------------------------
Wiem wyjątkowo krótki, ale burza jest i muszę wyłączyć laptopa.


Lu<3
  • awatar Ludmiła Ferro: Super :)
  • awatar Z pamiętnika Violetty: Nie niech ojciec Vilu jej nie wywozi przecież ma tu znajomych i Leona :) PS bardzo fajnie
  • awatar ~Imagine ღ: Kochana... krótki ale jaki piękny :* U mnie na całe szczęście nie ma burzy :D hehe. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jednak naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. To nie mógł być brat Lu, bo on miał klucz, a więdz kto? Razem z dziewczynami poszłyśmy otworzyć, ale to co zobaczyłyśmy, przeszło najśmielsze oczekiwania. Przed drzwiami leżało ciało. Ciało mojej babci. Rozpłakałam się. Fran mnie przytuliła. W tej samej chwili przyszedł Leon. Przeraził się na widok zwłok. Odłożył pizze i zadzwonił na policję. On jedyny miał w tedy głowę na karku. Cała się trząsłam. Najpierw tragiczna noc, teraz to. Moje życie to była jedna wielka porażka. Leon objoł mnie i powiedział:
-Wszysko będzie dobrze!
Chiałam mu wierzyć ale nie umiałam. Ja i dziewczyny byłyśmy w szoku po ty co się stało i z trudem opowiedziałyśmy wszystko pany policjantowi. Gdy policjant wiedział co się stało spytał czy jestem pełnoletnia. Nie byłam. Cudem udało nam się go ubłagać żebym nie musiała mieszkać w żadnym ośrodku. Leon i Ludmiła mieli już po 18 lat i zaoferowali mi pomoc. Ja miałam prawie 18. Brakowałao mi 2 miesięcy. Gdy wszysko było już ok. A co najważniejsze, ciała nie było przed mieszkaniem. Wszyscy zjedliśmy pizzę którą przywiuzł Loen. Zadawaliśmy sobie tylko 1 pytanie. Kto był mordercą. Podejrzewaliśmy tego męszczyznę który podawał się za mojego ojca. Powiedzieliśmy o tym policji. Obiecali to sprawdzić. Taj nocy zasnełam szybko, dzięki Leonowi. Tej nocy również położył się obok mnie. Zawsze jak był blisko czułam się tak bezpiecznie. Rano znowu obudzila nas Lu. Tym razem wszyscy zjedliśmy płatki. O 9,00 zadzwonił policjant i powiedział że zbadali odciski palców tego pana i te znalezione na babci. To nie on ją zabił. W sumie poczułam ulgę. Mogło się okazać że to on jest moją jedyną rodziną. Na wyniki badań trzeba było czekać 2 tygodnie. Te dni zleciały całkiem szybko. Mój "ojciec" próbował się do mnie zbliżyć, poprawić nasze relację. Na kilku pierwszych spotkaniach z nim byłam z Leonem. Puźniej już tylko w innym pokoju musiał być Leon lub dziewczyny. W sumie trochę się go bałam. Ale musze przyznać że z bratem Ludmiły się polubili. Przez ten czas uczęszczałam również do studia, ale tam nie działo się nic ciekawego. Gdy przyszły wyniki, wszyscy zebraliśmy się w jednym pomieszczeniu (wszyscy czyli ja, Leon, męszczyzna, Lu i Fran) i otworzyliśmy kopertę. Ku naszemu zaskoczeniu wynik był pozytywny. Cieszyłam się. Ktoś z mojej rodziny jeszcze żył. Co za szczęście. Z tej radości mój ojciec zaproponował nam wszystkim wypad na plaże. Zgodziliśmy się bo dawno się nie bawiliśmy. Lu i Fran zaprosiły swoich chłopaków, i wszyscy razem pojechaliśmy nad ocean. Na dziką plaże (tak się nazywała). Na miejscu wszyscy rozłożyliśmy nasze koce oraz ręczniki. Ściągnełam swoje ubrania i byłam już tylko w moim bikini. Tata popatrzył się na mnie takim ojcowym wzrokim. Miałam wrażenie jakby zachowywał się tak jak mój ojciec z Argentyny. Hehe. Leon znowu zaniusł mnie do wody. Która była lodowata. Tym razem nie wsadził mnie do wody tylko trzymał na rękach. Pocałował mnie namiętnie w usta, a następnie odrzekł:
-Tym razem nie piszcz!
-Ok-przytaknełam. Gdy już byłam w wodzie, grzecznie posłuchałam chłopaka i nie piszczałam. Chwilę pływaliśmy. Leon znowu wzioł mnie na ręce i znów namiętnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek. Chwilę tak staliśmy. A raczej Leon stał. Gdy wkońcu się odkleiliśmy wyją mnie z wody i położył na ręczniku obok mojego taty.
-Co to było tam w wodzie?-spytał spoglądając mnie i na Leona.
-Nic-odrzekłam trochę zawstydzona.
-Żeby mi się to więcej nie powtórzyło-powiedział ojciec, po czym się roześmiał.

--------------------------------------------------
Ico?
Znowu heppy end.
Ale to jeszcze nie koniec. Jutro następna część.


Lu<3
 

 
Razem z Leonem usiedliśmy w parku na ławce. W pewnej chili podszedł do nas pewien męszczyzna i powiedział:
-Violu! Córeczko! Jestem twoim prawdziwym ojcem.
-Nie prawda! Moi rodzice nie żyją, a pana widzę pierwszy raz w życiu!-krzyknełam.
-Violetto, pamiętasz jak mama dawała ci pieniądze raz w miesiącu?
-Tak, ale z kąt pan o tym wie?
-Te pieniądze były ode mnie, przysyłałem też Ci prezęty.
-To pan wysyłał mi te paczki?
-Tak!
-Ale wciąż nie wierzę że jest pan moim ojcem.
-Kiedyś miałem romans z twoją matką. I stało się, zaszła w ciąże. Jej mąż, i ja chcieliśmy mieć pewność czyją byłaś córką, więc gdy się urodziłaś, zrobiliśmy testy na ojcostwo i wyszło że ja jestem ojcem. Prosze oto wyniki tamtego testu-powiedział męszczyzna daląc mi do ręki wynik testu. Dalej w to nie wierzyłam, ale test mówił sam za siebie. Przytuliłam się do Leona i powiedziałam:
-A możemy jeszcze raz zrobić takie badania?
-Oczywiście-odrzekł męszczyzna który podawał się za mojego ojca. Jeszcze tego samego dna pobraliśmy próbki ze śliny. Męszczyzna wysłał je do labolatorium, a ja wróciłam z Leonem do mieszkania mojej babci, której dalej nie było. Czekała tam na nas Ludmiła. Opowiedziałam jej wszystko. Razem z Leonem postanowili zostać ze mną jeszcze tę noc. Tym razem dołączyła się do nas Fran. Oczywiście gdy tylko przyszła opowiedziałam jej o wszystkim. Leon stwierdził że dziś na kolację ma ochotę na pizzę. Pojechał po nią, a ja z dziwczynami zostałyśmy same. Leon wzioł ze sobą klucze żeby puźniej nie dzwonić dzwonkiem. Przygotowałam jeszcze jedno miejsce do spania. I z dziewczynami zaczełyśmy gadać o "babskich" sprawach. Gdy był w pobliżu Leon, nie było to możliwe. Dlatego skożystałyśmy z okazji. Jednak naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. To nie mógł być brat Lu, bo on miał klucz, a więdz kto? Razem z dziewczynami poszłyśmy otworzyć, ale to co zobaczyłyśmy, przeszło najśmielsze oczekiwania. Przed drzwiami leżało ciało. Ciało mojej babci...



--------------------------------------------------
I co?
Wiem krótki i trochę nudny, ale znowu brak weny.
Piszcie co sądzicie


Lu<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-Leon, to miejsce publiczne-odrzekłam. Staliśmy tak w wodzie aż nie dołączyła się do nas reszta ekipy. Nagle Leon ochlapał Ludmiłę wodą, co rospoczeło wodną bitwę. Wszyscy chlapaliśmy się wodą. Dzień miną nam niesamowicie szybko. Po 18 wszyscy musieliśmy już wracać. W mieszkaniach byliśmy dobiero o 19. Mimo że babcia zrobiła mi kolację, to nic nie zjadłam. Położyłam się do łużka dopiero po 22 : 00. Rano jak wstałam i się ubrałam itp. Szybko pobiegłam do studia. Wszyscy byli już w sali. Oprucz mnie. Weszłam i przeprosiłam za spuźnienie. Pośpiesznie zajełam miejce obok Ludmiły. Angie, zadała nam ćwiczenie oraz wytłumaczyła je wszystkim. Z gróbsza chodziło w nim o to by w parach (chłopak z dziewczyną) przygotować jakąś piosenkę, choreografię do niej oraz zaplanować stroje itp. Gotowe występy mieliśmy przedstawić na konkursie organisowanym przez YouMix. Nauczycielka pozwoliła żebyśmy my zdecydowali z kim będziemy w parze. Zgadnij kogo wybrałam pamiętniczku? Hehe, oczywiście że Leona. Po zajęciach mieliśmy godzinę przerwy, a po niej jeszcze jedne zajęcia. Tym razem z Gregorio. A potem jeszcze z Miltonem. Razem z Leonem zaczeliśmy myśleć nad piosenką. Nie udało nam się nic wymyślić. Nie wiem jak Leon, ale ja nie umiem nic wymyślić z przymusu. Po zakończeniu lekcji na tamten dzień, wróciłam do domu. W mieszkaniu nikogo nie było. Nie przejmowałam się zbytnio bo babcia czasem wychodzi bez powiedzenia mi o tym. Jednak gdy nie było jej już do 23 : 00 zaczełam się niepokoić. Zadzwoniłam do niej, ale włączała się poczta. Przejrzałam mieszkanie. Klucze babci były w tam gdzie zawsze, czyli w jej szufladzie. Drógą parę mam ja. Oprócz tych dwóch par nie mamy więcej. Zadzwoniłam do Ludmiły:
-Cześć Lu! Obudziłam Cię?
-Nie, nie, a co się stało że dzwonisz, przecież jest już puźno?-zapytała blondynka. Powiedziałam jej o tym że od dawna nie ma babci. I że jej klucze są w domu.
-Zaraz tam będę-odrzekła przejęta dziewczyna. Po ok. 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam w progu stała Ludmiła z Leonem.
-Uparł się że też chce przyjechać-powiedziała Lu. Mówiła o Leonie. Oboje weszli do domu. Zrobiam im herbaty, którą potem wszyscy wypiliśmy. Leon i Lu mieli ze sobą rzeczy. Zostali u mnie na noc. Rozłorzyłam 2 materace w moim pokoju. Jeden dla Ludmi a drógi dla Leona. Wszyscy położyliśmy się spać po 3 : 00. Leon jednak zrezygnował ze spania na materacu i położył się na moim lużku, tuż obok mnie. Objoł nie ręką, a ja poczułam motylki w brzuchu. Jednak szybko zasnełam. Rano Leon dalej leżał obok mnie. Postanowiłam go nie budzić. Lu już nie było w pokoju. Była w kuchni, robiła śniadanie. Dołączyłam do niej. Tyle że ja zrobiłam nam po kawie. Trzeba było obudzić Leona. Nalałam do szklanki zimnej wody i oblałam nią chłopaka. Chyba nie źle się wkurzył, bo rzucił się na mnie i zaczoł mnie łaskotać. Odpłaciłam się mu tym samy. Leon chcąc żebym przestała pocałował mnie w usta. Chyba domyślił się że to zawsze na mnie działa.
-Śniadanie czeka-odezwał się głos dochodzący z kuchni. Wstaliśmy i poszliśmy zjeść naleśniki które przygotowala Lu. Szybko zjedliśmy swoje porcje. Po chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
-Violetta Castillo?-odezwał się głos z telefonu.
-Tak-odpowiedziałm zaniepokojona.
-Violu spotkajmy się dziś o 14 : 00-mówił głos.
-Ok-Odpowiedziałam i się rozłączyłam. Za spotkanie z nieznajomą osobą postanowiłam pujść z Leonem. Nie wiedziałam z kim rozmawiałam i szczerze trochę się bałam. Razem z Leonem usiedliśmy w parku na ławce. W pewnej chili podszedł do nas pewien męszczyzna i powiedział:
-Violu! Córeczko! Jestem twoim prawdziwym ojcem...


--------------------------------------------------
Wiem, mega nudny, ale nie miałam pomysłu.




Lu<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ludmiła ze łzami w oczach wybiegła z mieszkania. Jedyne co zdązyłam jej powiedzieć to "przepraszam". Z moich oczu również popłyneły łzy. Leon otarł je swoimi palcami i mnie przytulił. Miałam w tedy ochotę na niego nakrzyczeć, ale nie miałam siły. Po chwili do pokoju weszła Fran. Zobaczyła mnie z Leonem. W sumie on tylko mnie przytulał i pocieszał, ale sam fakt że tam był.
Fran popatrzyła się na mnie błagalnym wzrokiem i zapytała:
-Co zaszło między wami? Widziałam Ludmiłę uciekającą właśnie z tąd.
-No bo my z Violettą się całowaliśmy-tłumaczył dość pewnym głosem Leon. Ja tylko ledwo co z siebie wydusiłam:
-Leon, mógłbyś zostawić nas same?-po tych słowach Leon wyszedł, a ja zostałam sama z Francescą. Gdy tylko się trochę uspokoiłam wyjaśniłam wszystko Włoszce. Ona doradziła mi żebym porozmawiała z Lu. Razem poszłyśmy do jej mieszkania. Zastałyśmy ją bardzo smutną. Gdy tylko mnie zobaczyła posmutniała jeszcze bardziej.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-zaczeła blondyna. Nie odpowiedziałam.
-Widziałam jak się na cb patrzy, nigdy nie patrzył się tak na nikogo, nawet na mnie-ciągneła Ludmiła.
-Czemu nie powiedziałaś że wiesz?-zapytałam ze skruchą.
-Chciałam zobaczyć czy odwarzysz się pierwsza o tym powiedzieć, i gdyby tak było nie miałabym nic do ciebie i jego-odpowiedziała Lu.
-Przepraszam-tylko tyle udało mi się wykrztusić. Gdy dziewczyny widziały jak mi jest ciężko, roześmiały się.
-Czemu się śmiejecie-spytałam.W tym momęcie do pokoju wszedł Leon. Popatrzył się na mnie i odrzekł:
-Cześć księżniczko!
Dziewczyny śmiały się jeszcze bardziej. A ja dalej nie wiedziałam o co im chodzi. Po chwili Ludmiła powiedziała do Fran:
-Może powiemy Vilu co tu się dzieje?
Po tych słowach Fran zaczeła opowiadać:
No bo Leon tak na prawdę nie był chłopakiem Ludmiły, nigdy. Dlatego że to jego siostra, a ja i Ludmi oraz Leon wymyśliliśmy to, żeby sprawdzić czy nadajesz się do naszej paczki. A to że Leon zakochał się w tobie, trochę ułatwiło nam sprawę. Po usłyszeniu tej opowieści osłupiałam. Byłam trochę zła, ale też chciało mi się śmiać. W końcu uśmiechnełam się.
-Nie wierzę!-krzyknełam. Leon usiadł koło mnie i mnie objał co trochę mnie uspokoiło. Postanowiłam wrucić do domu. Leon pocałował mnie na pożegnanie. Jak już byłam w mieszkaniu, opowiedziałam wszystko babci. Pominełam tylko kilka szczegółów, takich jak namiętny pocałunek, i w ogóle pocałunek. Tej nocy szybko zasnełam. Nie nastawiłam budzika bo ten dzień miał być wolny od szkoły. Rano obudził mnie SMS od Leona. Pisał on że o 13 podjedzie po mnie ze swoją siostrą, Fran i chłopakami, pojedziemy na plażę. Szybko wstałam i ubrałam moje bikini. No to jeszcze zwiewną sukienkę. Wziełam torbę plażową do której wsadziłam: ręcznik, krem z filtrem, ubrania na przebranie oraz trochę pieniędzy i telefon. Równo o 13 przed domem czekał samochud, który prowadził Leon. Z przodu było wolne miejce, najwyraźniej dla mnie. Usiadłam tam. z tyłu siedziała Fran, Diego oraz Ludmiła na kolanach jakiegoś chłopaka. Ruszyliśmy. Po ok. 30 minutach byliśmy już na plaży. Rozłożyłam swój ręcznik obok ręcznika Fran, a obok mnie Leon. Wszyscy ściągneliśmy ubrania, na naszych ciałach były tylko stroje kąpielowe. Przeleciałam wzrokiem Leona. Mój wzrok zatrzymał się na jego umięśnionym torsie. Gdy tylko chłopak to spostrzegł, wioł mnie na ręce i zaniusł do oceanu. Woda była bardzo zimna, a ja zaczełam piszczeć. Leon chcąc mnie uciszyć. Pocałował mnie w usta. Odziwo poskutkowało. Gdy się ode mnie oderwał już nie piszczałąm. Woda sięgała mi po szyję. Mój wzrok dalej wodził po jego nagim torsie.
-Chcesz jeszcze-zaśmiał się Leon. Uśmiechnełam się. Leon podszedł do mnie zaczoł mnie namiętnie całować. W głębi duszy chiałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale odsunełam się od niego.
-Leon, to miejsce publiczne-odrzekłam. Staliśmy tak w wodzie aż nie dołączyła się do nas reszta ekipy.
--------------------------------------------------
To na razie koniec.

Chcecie 4 cześć?
Jak wam się podobała 3?
Jak sądzicie co będzie dalej?

Wasza

Lu<3
 

 
-Skoro tak to może oprowadzę Cię po szkole?-zaproponował Leon jak się puźniej okazało.
-OK-przytaknełam. Gdy obeszliśmy całą szkołę, przypomniałam sobie że mam iść do pokoju dyrektora. Zrobiłam tak. Leon został przed drzwiami, a ja weszłam do środka.
-Dzień dobry-powiedziałam.
-Dzień dobry Violetto, tak?-zaczoł dyrektor. Przytaknełam. Dyrektor nazywał się Pablo i chciał żebym zaśpiewał jakąś piosenkę, bo słyszał mnie tylko na nagraniu. Tak na prawdę nie rozumiałam o jakie nagranie chodzi, ale udawałam że wiem. Zaśpiewałam acapella jedną ze zwrotek "En mi mundo" ,którą skąponowałam w te wakacje. Nauczycielowi chyba się podobało. Powiedział mi że mam iść na salę bo będzie tam apel. Wyszłam z jego gabinetu, ale Leona już nie było. Słyszałam tylko jak jakaś blondyna mówiła do innej dziewczyny że są z Leonem szczęśliwi. Oznaczało to tylko jedno. Leon ma dziewczynę. Weszłam do sali gdzie miał się odbyć apel. Gdy weszli wszyscy nauczyciele i mnie przedstawili grupie, wszyscy po koleji podchodzili do mnie i witali się ze mną. Najmilej rozmawiał mi się z Francescą. Dziewczyna przyjechała tu z Włoch. Blondyna o której Ci mówiłam również okazała się być bardzo miła. Nazywała się Ludmiła. Fran zaproponowała że dziś do mnie przyjdzie. Lu, dołączyła się do propozycji. Po obgadniu kilku spraw w studiu, we 3 poszłyśmy do mieszkania mojej babci. Ucieszyła się jak zobaczyła mnie z koleżankami. Od kąd u niej mieszkam zawsze chciała bym poznawała nowych ludzi. Dziewczyny były bardzo ciekawe dlaczego mieszkam z babcią. Z trudem, ale im opowiedziałam. Bardzo ciężko jest mi mówić o tamtej nocy. Gdy tylko obie znały już powód, od razu przeprosiły, że w ogóle spytały. Oczywiście nie miałam im tego za złe, bo przecież nie wiedziały. O 20 : 00 Lumiła poszła do domu. Fran zaproponowała że zostanie u mnie na noc. Nie miałam nic przeciwko. Nagle zaczełam wypytać ją o Leona. Dowiedziałam się że miał bardzo dużo dziewczyn i z każdą zrywał po jakimś czasie. A teraz gdzieś wyjechał. Miało go nie być tydziń, i nie było. Ten tydzień spędziłam bardzo dobrze. Zaprzyjaźniłam się z Francescą i Lumiłą. Gdy w poniedziłek rano weszłam do studia, ktoś zza mnie powiedział:
-Cześć księżniczko.
Odwróciłam się, a tam stał Leon. Patrzyłam się w jego oczy i się uśmiechnełam. Nic nie powiedziałm.
-Co taka zdziwiona?-zapytał Leon.
Znowu nie odpowiedziałam. Gdy Leon spostrzegł Ludmiłę, szybko do niej podbiegł. A ja odwróciłam się z powrotem. Teraz prze de mną stała Fran.
-On jeszcze nigdy na żadną dziewczynę nie patrzył tak jak na Ciebie-odrzekła Włoszka. Popatrzyłam się na nią i poszłam pogadać z Naty. Tego dnia Ludmiła musiała wcześniej wyjść z zajęć bo miała wizytę u dentysty. Po zajęciach podszedł do mnie Leon i powiedział:
-Chodź za mną księżniczko.
Nic nie odpowiedziałam, ale wykonałam polecenie. Doszliśmy do ławeczki, z której był piękny widok na ocean. Oboje usiedliśmy. Leon kazał mi żebym zamkneła oczy i wyobraziła sobie coś pięknego, coś o czym marzę. Grzecznie wykonałam polecenie. Wyobraziłam sobie jego. Znaczy Leona. I w pewnej chwili jego usta dotkneły moich. Czułam się przy nim tak bespiecznie. Chciałam by ten pocałunek trwał wiecznie, ale gdy Leon oddalił się ode mnie uśmiechając się. Usmiech znikł z mojej twarzy. Przypomniałam sobie o Ludmile.
-A co z Ludmiłą?-Zapytałam. nie dostałam odpowiedzi, więdz poszłam do domu. Zjadłam obiad. W pewnej chwili zadzwoniła do mnie telefon. To Ludmiła. Oczywiście odebrałam.
-Violetta, przyjedź do mnie. Tylko jak najszybciej-powiedziała Lu z płaczem.
-Jasne, za raz będę-odpowiedziałam. Ubrałam tylko buty i pobiegłam do domu przyjaciułki.Gdy dobiegłambyła tam też Fran.
-Leon ze mną zerwał-powiedziała Ludmi gdy tylko mnie zobaczyła. Miałam okropne wyrzuty sumienia. Postanowiłam że razem z Włoszką zostaniemy u Ludmiły na noc. Próbowałyśmy ją jakoś pocieszyć ale nic się nie udawało. Rano wstałam jako pierwsza. Postanowiłam nie budzić dziewczyn i sama iść do studia. Jak do niego weszłam, usłyszałam muzykę. Weszłam do sali. Okazało się że to Leon z chłopakami śpiewają. Gdy tylko weszłam Leon cały czas śpiewał dla mnie. Jedyne o czym w tedy myślałam to to żeby nie weszła Ludmiła. Po zakończeniu piosenki, Leon zszedł ze sceny i podszedł do mnie i powiedział:
-I co? Teraz mi wierzysz księżniczko?
-Powiedzmy-bąknełam. Zajęcia w studiu mineły na prawdę szybko. Poszłam do domu. Sprzątałam pokuj, aż do mojego pokoju wszedł Leon. W sumie cieszyłam się z jego wizyty, ale miałam bałagan w pokoju. Szybko wepchnełam wszystko do szafy. Chwilę rozmawialiśmy. W pewnej chwili z ust Leona padło pytanie:
-A tak właściwie to czemu mieszkasz z babcią?
-Bo moi rodzice nie żyją-ledwo wykrztusiłam. Leon posmutniał, ale nie na długo.
-To teraz zrobimy coś fajnego księżniczko-mówiąc te słowa podniusł mnie i postawił na biurku (tak że siedziałam na biurku a nie stałam na nim). Zdjoł koszulę i zaczoł mnie namiętnie całować. Odwzajemniłam ten pocałunek. Całowaliśmy się tak przez jakiś czas. Po chwili do pokoju weszła Ludmiła. Z początku jej nie zauwarzyliśmy i całowaliśmy się dalej. Gdy tylko dała o sobie znać, odkleiliśmy się od siebie. Ludmiła ze łzami w oczał wybiegła z mieszkania. Jedyne co zdązyłam jej powiedzieć to "przepraszam". Z moich oczu również popłyneły łzy. Leon otarł je swoimi palcami i mnie przytulił. Miałam w tedy ochotę na niego nakrzyczeć, ale nie miałam siły.


--------------------------------------------------

I co wy na to?
Podobała wam się 2 część?
Chcecie 3 część?
Jak myślicie co będzie dalej?

Lu<3
 

 
Drogi pamiętniczku!
Postanowiłam opisać tu moją chistorię, która była za razem smutna jak i wesoła. Nie przedłużając zacznijmy...

Tego dnia jechałam z rodzicami z imprezy (poprosiał żeby po mnie przyjechali i tak się stało). Było bardzo puźno. Nie pamiętam dokładnie która była godzina. Nagle poczuliśmy okropny smrud. Tata powiedział że to nic wielkiego i jechaliśmy dalej. Po cwili z pod maski samochodu wyleciał dym i nagle zobaczyłam ogień. Był wszędzie gdzie tylko patrzyłam. Bałam się, płakałam. Nie wiedziałam co robić. Cały samochud był w płomieniach. Cała się trzęsłam. Nagle zgasło światło...
Obudziłam się w szpitalu. Powiedziano mi że nic poważnego mi się nie stało ale za to ucierpieli moi rodzice. Myślałam o najgorszym i niestety się nie myliłam. Oni nie żyją! To były najgorsze momenty w moim życiu. Od tamtej pory miałam mieszkać u mojej babci w Madrycie (nie wiem czy wspomniałam ale wcześniej mieszkałam w Argentynie). Na szczęście były wakacje. Gdy tylko przekroczyłam prug mojego nowego pokoju, nie wychodziłam z niego wogule, no chyba że musiałam. Nie wierzyłam w to co się stało. W tak krótkim czasie straciłam wszystko co miałam. Cały mój żal i smutek przekładałam na pisanie piosenek.
Zbliżał się koniec wakacji. 1 września rano babcia zostawiła mi na stole karteczkę z adresem mojej nowej szkoły. Nie chętnie wyszłam z domu i udałam się na wskazany adres. Gdy dotarłam na miejsce, stanełam przed budynkiem szkoły i osłupiałam. Była to szkoła muzyczna. Stałam tak kilka minut aż podszedł do mnie pewien chłopak. Zapytał mnie czemu nie wchodzę do szkoły.Popatrzyłam na niego i z trudem westchnełam:
-Jestem tu nowa.
-Skoro tak to może oprowadzę Cię po szkole?-zaproponował Leon jak się puźniej okazało.

_____________________________________________________

Mam nadzieję że 1 część się podobała.


Lu<3
  • awatar DIY itp...: hej super są te pamiętniki jestem przy 19 serdecznie pozdrawiam <3<3<3
  • awatar Ludmiła Ferro: Leonetta <3
  • awatar Z pamiętnika Violetty: Bardzo ładnie się zapowiada ! idę czytać dalej ! Musisz tylko spojrzeć na ortografie ale to nie tylko ty tak masz ( mi też się zdarza ) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej!
Wiem że długo mnie nie było ale powracam z nowymi pomysłami na opki.
Będzie nowe opowiadanie o Leonettcie.

Lu<3
 

 
Hej!
Jak tam u was?
Wiem że dawno mnie nie było ale...
W sumie to nie miałam zbytnio czasu.

Dziś mam prolog "Naxi-miłość ponad wszystko"


Prolog

Naty i Vilu to najleprze przyjaciółki które razem wyjeżdżają do szkoły z internatem. Obie dziewczyny kochają muzykę. Naty liczy na to że kiedyś spotka swoją wielką miłość. Czy jej się to uda??



Wiem że krótki i mało zachęcający ale opki będą ciekawsze.






Lu<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej!
Mam dla was opis postaci do opowiadania o Naxi.




Naty to 18 letnia dziewczyna. Jest miła i uczynna. Przyjaźni się z Violą. Ma brata Leona. Skrycie podkochuje się w Maxim.





Leon-ma 19 lat. Jego dziewczyną jest Vilu. Ma siostrę Naty.






Violetta to 18 letnia dziewczyna. Jest skromna i bardzo ładna. Ma chłopaka Leona i przyjaźni się z Naty.





Maxi ma 18 lat. Jest po uszy zakochany w Natali jednak boi się jej o tym powiedzieć.


To na razie tyle. Opisałam wam tylko głównych bochaterów.



Lu<3
 

 
Hejka!
Zostałam nominowana przez blog: http://ula00000.pinger.pl/

Oto pytanka:

1.Czy oglądasz serial Violetta?

odp.Oczywiście że tak!!

2.Czy czytasz mojego bloga?

odp.Szczerze to przed chwilą weszłam na niego po raz pierwszy, ale po przejrzeniu paru wpisów stwierdzam że jest ciekawy.

3.Czy lubisz mojego bloga? Jeżeli tak to dlaczego, a jeśli nie to dlaczego?

Ja lubię twuj blog, chociaż przed chwilą się o nim dowiedziałam, bo dodajesz ciekawe wpisy.

4.Twój ulubiny|a aktor|ka?

Oczywiście Mercedes Lambre.

5.Leon czy Diego?

W sumie zawsze lubiałam Leona, ale jednak teraz wolę Diego.

6.Jaki jest twój styl?

Luźny ale dziewczęcy.

7.Matma czy j. angielski?

Zdecydowanie j. angielski.
Nienawidze matmy.

8.Muzyka czy plastyka?

Muzyka!


Ja nominuję:

http://wiki34200.pinger.pl/

http://estindo.pinger.pl/

Musicie odpowiedzieć na te same pytanka co ja



Lu<3
 

 
Hej!
Zdecydowałam już o jakiej parze będą opowiadania.

Najpierw będe pisać o Naxi a po jakimś czasie opowiadania będą jeszcze o Fedemile. Narazie muszę przygotować opisy postacie, prolog i wogulę. Ale mam już tylół opowiadania o Naxi. Będzie się nazywać "Naxi-miłość ponad wszystko". Jak wam się podoba?
Piszczie!





Lu<3
 

 
Oto prace dla bloga: http://lodovicaa.comello.pinger.pl/

Kolaż z moją ulubioną postacią z Violetty:





Miało być jeszcze tło, ale nie wiedziałam czy ma być też z ulubioną postacią z serialu więdz zrobiłam 2. Jeśli oba są ok, to wybież które Ci się bardziej podoba. Ostrzegam tło robiłam 2 lub 3 raz w życiu.








I trzeba było jeszcze zrobić okładkę. Ja zrobiłam do książki "Spełnine marzenie".







Lu<3
 

 
Hej!
W tym wpisie chce wam polecić bloga:

http://violettakochaleona.pinger.pl/

Wpadajcie, bo warto.

I chę was zapytać.

O kim chcecie opek? (chodzi o parę)

Ja zastanawiałam się nad Naxi lub Fedemile, ale wybór należy do was. ♥


Lu<3
 

 
Hej wam!

Nazywam się Ludmiła i mam 12 lat.
Mieszkaw w Warszawie i kocham serial Violetta, a najbardziej Ludmiłę. Mam młodszego brata i starszą siostrę.

Na tym blogu będe pisać opowiadania związane z bochaterami Violetty.

Mam nadzieję że się polubimy. ♥



Lu<3-mój podpis
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›